Stephen King – Stukostrachy [RECENZJA]

Stephen King – Stukostrachy [RECENZJA]

Dzisiaj zapraszam Was na recenzję mistrza literatury grozy. Książka nie jest najnowszej daty, więc było to ciekawym doświadczeniem przeczytać starsze dzieło Kinga.

Fabuła książki

Wszystko zaczęło się od niepozornego potknięcia Bobbi Anderson w lesie na spacerze z psem. Po powrocie do domu kobietę dręczyła myśl o zagadkowo ukrytym przedmiocie. Postanowiła poprosić o pomoc kolegę oraz kochanka w jednym – Jima Gardenera, aby pomógł jej to odkopać. Od tej pory zaczynają się dziać dziwne rzeczy – jej pies łypie zielonym wzrokiem, dziewczyna ma niekontrolowany okres a w pewnym momencie ludzie z miasteczka czytają sobie w myślach i zaczynają budować dziwne urządzenia. Haven staje się zamkniętym miejscem do którego obcy przybysze nie mogą się dostać ani nikt też nie może go opuścić.  To chyba nie może się dobrze skończyć…

Motywy pojawiające się w innych książkach Kinga

Trochę się to czytało jak parodię Pod kopułą (2009). Stukostrachy powstały znacznie wcześniej (1987), także można przypuszczać, że ta druga książką Kinga to taka rekompensata i znaczne ulepszenie historii. Latające maszyny z napojami oraz zabójczy odkurzacz jako roboty chroniące miasta mnie nie kupiły.

Jeżeli już porównałam książkę do „Pod kopułą” muszę również wspomnieć, że pojawił się motyw klauna z książki “To”. Uśmiechał się  z otwartej studzienki kanalizacyjnej, zamiast oczu miał srebrne dolarówki a w zaciśniętej ręce w białej rękawiczce trzymał pęk balonów. Nie pamiętam jak dokładnie wyglądał klaun z książki „To” więc jeśli czytaliście, możecie dać znać.

Moja opinia

O ile uwielbiam styl pisania Stephena Kinga i jego sarkastyczny dowcip to cała fabuła i przedstawienie tej historii była po prostu średnia. Zaczynamy od dłużącej się, nudnej wręcz części pierwszej z której już wszystko wiemy co się będzie działo. Poznajemy dwóch bohaterów i szczegóły ich życia, które jak dla mnie nie mają żadnego znaczenia dla całości książki. W drugiej części odkrywamy historie innych ludzi z miasteczka. Bobbi i Jim stają się postaciami drugo- a nawet trzecioplanowymi.  Drugą część pokochałam od pierwszej strony, miałam wielką nadzieję, że będzie tak pięknie już do końca. No ale niestety się nie udało i w części trzeciej znowu zaczęły się dziać dziwne rzeczy a zakończenie pomimo, że zaskakujące i nie można go było przewidzieć to i tak nieciekawe.

Temat UFO jak dla mnie bardzo oklepany, w napięciu mnie to nie trzymało, nie przestraszyło tam gdzie chyba powinno. Fabuła mocno zakręcona z wieloma wątkami i detalami. Chyba sam autor pogubił się w tej historii.

Podsumowanie

Ta opinia może wydać się bardzo negatywna, ale po prostu ja tego autora oceniam bardzo surowo. Od Stephena Kinga wymagam o wiele więcej. Jest bardzo dobrym i inteligentnym pisarzem. Nikt nie pisze takich zagmatwanych i rozbudowanych powieści jak on. Generalnie historia może się bardzo podobać – jeżeli ktoś lubi temat niezidentyfikowanych obiektów latających. Ja bym jednak wolała przeczytać o innych – nowych potworach. Myślałam nad oceną 5/10 jednak ta środkowa część książki była taka fenomenalna, że dam 6.5/10.

Moja ocena: 6.5/10

Cytaty

·        […] gdy myśli chcą wrócić do jakiegoś tematu bez względu na Twoje wysiłki, by je przed tym powstrzymać, najlepiej dać im swobodę. Tylko ogarnięci obsesja przejmują się obsesjami.”
·        Kiedy wyeliminuje się niemożliwe, należy uwierzyć w to, co zostaje, bez względu na to jak nieprawdopodobne by się wydawało.
·        Żadna inteligencja i determinacja świata bez odrobiny talentu nie może stworzyć sztuki ale inteligencja i determinacja potrafią dokonać całkiem udanych fałszerstw.
·        Czasem człowiek sądzi,  że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu się dowiaduje, że ta studnia jednak nie ma dna.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *