Maja Lunde – Historia pszczół [RECENZJA]

Maja Lunde – Historia pszczół [RECENZJA]

FABUŁA KSIĄŻKI

„Historia pszczół” to opowieść o trzech rodzinach, zwykłych ale jednocześnie wyjątkowych. Pierwszym bohaterem jest William, mieszkaniec Anglii w XIX wieku pochłonięty w depresji. Po przeczytaniu swoich dawnych wywodów o pszczołach wychodzi z choroby i marzy o skonstruowaniu idealnego ula, który przyniesie mu sławę i bogactwo. Następnie przenosimy się do Stanów Zjednoczonych, do czasów współczesnych. George pasjonuje się hodowlą pszczół i na tym zarabia jego gospodarstwo. Chce rozwijać swój biznes i przekazać swojemu synowi, który jednak nie jest tym zainteresowany. Wśród pszczelarzy rosną plotki o rosnącej liczbie martwych owadów. W końcu trafiamy do Chin, do roku 2098. Tao ciężko pracuje przy ręcznym zapylaniu drzew owocowych. Pewnego dnia jej synek choruje i znika z szpitala. Wyrusza aby go odnaleźć za wszelką cenę.

PRZYSZŁOŚĆ ZALEŻY OD KOBIET

To co mi się nie podobało i co było bardzo wyraźne w każdej z tych trzech historii było wystawienie na piedestał kobiet. Ukazanie ich jako wspaniałych żon, matek oraz córek, które kochają bezgranicznie. Zgadzam się, że miłość jest bardzo istotna w życiu i może zdziałać wiele dobrego, ale przecież nie dotyczy to tylko płci żeńskiej. W książce mamy Chinkę Tao – która zrobi wszystko, żeby odnaleźć syna, nie potrafi biernie czekać, mamy córkę Williama, która interesuje się pasją ojca i pomimo jego odrzucenia stara się zdobyć jego uwagę i pomóc mu w pracy nad ulami i mamy żonę Georga, która czekała na powrót syna, dużo z nim rozmawiała, słuchała i chciała aby spełniał swoje marzenia a nie ojca. Natomiast wszyscy mężczyźni uczestniczyli w życiu rodziny ale z daleka, bardziej jako obserwatorzy.

MOJA OPINIA

Na samym początku historii byłam zachwycona. Sposób pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu. Pierwsza moja myśl była taka, że gdybym miała sama napisać powieść – napisałabym to w podobny sposób. Z czasem niestety zaczęła nużyc i tak jak wspomniałam wyżej wystawianie kobiet wyżej od mężczyzn męczyło.  Maja Lunde główny nacisk kładzie na emocje i to co rozgrywa się w głowie bohaterów, fabuła jest bardzo prosta i krótka. W tle poznajemy szczegóły życia pszczół – bardzo ciekawie wplątane informacje na ich temat. Nawet zapylanie drzew przez ludzi nie jest wymysłem autorki – to już się w Chinach dzieje. Na pierwszych kilku stronach ciężko się zorientować czy Tao to kobieta czy pszczoła, której nadano cechy ludzkie.

OCENA: 6/10

Cytat:

“Odniosłem wrażenie, jakby Bóg ze mnie zakpił. Wywiesił z nieba drabinę i pozwolił mi się wspiąć, bym mógł trochę popatrzeć, pozwolił mi przyglądać się aniołom na łąkach z waty cukrowej, a potem nagle zepchnął mnie z chmury, żebym spadł z powrotem na ziemię. Na ziemię po deszczowym dniu. Szarą. Błotnistą. Nędzną.”


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *