Joe Hill – Dziwna pogoda [RECENZJA]

Joe Hill – Dziwna pogoda [RECENZJA]

Zaczynając ten zbiór nowel nie miałam pojęcia, że czytam dzieło syna Stephena Kinga, ale po jakimś czasie skojarzyłam styl pisania. Gdy sięgamy po książkę pierwsze co się rzuca w oczy to bardzo ładna okładka a w środku ilustracje – na początku i na końcu każdej noweli. W treści znajdziemy rozważania na każdy temat – o polityce, ideologii, zmianach klimatycznych, dostępie do broni, różnicach kulturowych oraz po prostu o ludzkich emocjach. W opowiadaniu Deszcz autor nawet wczuł się w postać homoseksualnej kobiety, co pewnie było niezłym wyzwaniem. Joe Hill bardzo dobrze opisuje przyziemne sprawy, ubarwia je fantastyką. Pomysły świetne – wykonanie już gorzej dlatego nie będzie to pozytywna recenzja.  

Zdjęcie 5/10

Młody chłopak podczas majsterkowania w garażu zauważył kobietę, która dawno temu pracowała jako sprzątaczka w jego domu. Stała boso na ulicy z pustym wzrokiem i wyglądała jakby nie wiedziała czemu się tam znalazła. Podszedł do niej a ta ostrzegła go, żeby nie dał sobie zrobić zdjęcia.  Dla chłopaka nie ma to żadnego sensu dopóki nie spotyka dziwnego mężczyzny z starym aparatem. Od tej pory próbuje mu przeszkodzić w robieniu zdjęć, które jak się później okazało – wymazują pamięć.

Bohater jest straszną łamagą, zwłaszcza w scenie na stacji benzynowej, kiedy pierwszy raz widzi pana Polaroida. Cała sytuacja jest groteskowa, żałosna wręcz. Chłopak ciągle się wywraca, coś rozlewa albo upuszcza z rąk. I ten cytat: „Oddarłem garść ręczników i upadłem na kolana w kałużę, żeby wytrzeć spodnie Fenicjanina. Wybaczam Wam, jeśli pomyśleliście, że w ramach przeprosin chciałem mu dodatkowo obciągnąć.” No jak dla mnie niewybaczalne, jeszcze w formie zwrotu do czytelnika. Takie zabiegi stosuje również Stephen King, ale wychodzi mu to o wiele lepiej.

Nowela to dość szczególny rodzaj literatury w którym bardziej zwracam uwagę na szczegóły. Jeśli znajdę jakieś nieścisłości nie umiem ich wybaczyć. Na przykład mężczyzna,  po zrobieniu mu serii zdjęć magicznym aparatem potrafił kierować samochodem, bo jak autor tłumaczy „Pamięć ciała jest umieszczona gdzie indziej niż pozostałe procesy myślowe […] Umysł pracuje ale ręce pamiętają.” A kilka stron dalej kobieta nie potrafi korzystać z toalety. No cóż. Może na nią aparat działa inaczej.

Zakończenie zupełnie nietrafione. Dziwny pomysł z przerobieniem polaroidu na jakieś inne surowce, oraz z cukierkowym zakończeniem szczęśliwej rodzinki. Cały klimat, który został osiągnięty sceną kulminacyjną  (poczułam nawet dreszczyk na plecach) został niepotrzebnie wymazany.

Naładowany 2/10

Ponownie mamy ciekawy pomysł na opowieść ale nijakie wykonanie –  pewien ochroniarz w centrum zostaje bohaterem po tym jak powstrzymuje strzelaninę. Problem w tym, że żaden z niego bohater ale chętnie staje w blasku fleszy.  Może historia i jest wielowątkowa, kontrowersyjna i  miała jakiś docelowy przekaz jednak nie zainteresowała mnie kompletnie. Przepełniona konfliktem pomiędzy białymi ludźmi a czarnoskórymi. Porusza głownie temat ogólnodostępności broni. Nie ma tu happy endu.

Wniebowzięty 7/10

Bohater podczas skoku z spadochronem, który obiecał wykonać zmarłej na raka koleżance, nie spada na ziemie a na dziwną chmurę o niespotykanych właściwościach. Stara się na niej jakoś przeżyć, ponieważ nie ma możliwości powrotu na ziemię. W tle mamy niespełnioną miłość i wiele rozterek bohatera.

Jak dla mnie najbardziej pobudzająca wyobraźnie nowela. Można się zakochać w każdym zdaniu. Jedyna w której chciałam poznać zakończenie, lekko się wkręciłam i przeczytałam na raz. Nie dzieje się za wiele i akcja nie leci na łeb i szyję ale można było dosłownie pobujać w obłokach, co było ciekawym doświadczeniem. Tylko po co te opisy pierdzenia w samolocie…litości.

Deszcz 4/10

Ameryka stanęła w obliczu zagrożenia klimatycznego jakim jest deszcz w formie zabójczych igieł z dziwnego kryształu. Do młodej kobiety przyjechała jej dziewczyna z matką. Niestety zdążyły się tylko przywitać, kiedy wnet spadły z nieba zabójcze szpikulce i obie zmarły na miejscu. Bohaterka ocalała i wybiera się na piechotę do ojca swojej partnerki, aby go poinformować o tragedii. Społeczeństwo w tym czasie tworzy różne teorie spiskowe.  Kobieta nie miała pojęcia, że odpowiedz skąd się wziął okropny deszcz jest na wyciągnięcie ręki.

Podsumowanie

Podsumowując, w każdej noweli akcja rozwijała się bardzo powoli, ślimaczym tempem by w pewnym momencie na kilku stronach rozegrało się mnóstwo dziwów. Długo trzeba było czekać na jakieś emocje, co bardzo mnie zniechęcało do czytania i chciałam kilka razy się poddać. Mamy tu miszmasz gatunkowy a jedyny element grozy znajdziemy tylko i wyłącznie w noweli „Zdjęcie”. Jako fanka krótkich opowiadań Stephena Kinga, tą książką jestem bardzo zawiedzona. Wulgarne zwroty mnie odtrącały i sama chciałam przekląć w tym momencie co bohater, ale z żenady. Nie polubiłam żadnego bohatera, z żadnym nie mogłam się utożsamić ani wczuć w jego sytuację. Z drugiej strony te historie poruszają ważne tematy z którymi boryka się każde społeczeństwo no ale nie przedstawiają ostatecznie żadnej puenty.

Moja ocena 4/10

Ulubione cytaty:

To co prawdziwe, poznawało się nie po nieskazitelności, lecz po niedoskonałościach

Aż dziw, że ludzie tak szukają miłości, gdy się pojmie, ile wiąże się z tym lęku. To całkiem tak, jak kiedy po wygranej na loterii trzeba zapłacić podatki



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *